Sporty zespołowe

Sport i dyscypliny sportowe Polski sport upada. Gdziekolwiek nie zajrzeć, tam szczerzy się kolesiostwo, korupcja i pijaństwo. Niemal każda organizacja sportowa rządzona jest przez ludzi, którzy dorastali w mentalności socjalizmu i niestety nie poszli z duchem czasu. Tak jest chociażby w przypadku wielu klubów siatkarskich niższego szczebla. Kluby I i II ligi mają zazwyczaj panów prezesów w wieku emerytalnym, którzy rządzą przez karb doświadczenia. W rzeczywistości jednak pieniądze klubowe często są sprzeniewierzane. Prezesi nie szukają sponsorów strategicznych licząc, że całe rozgrywki i finanse klubu "zasponsorowane" zostaną przez lokalny samorząd. Ale gminy nie mają już ku temu funduszy, tym bardziej ze sport zawodowy jest coraz droższy w utrzymaniu. Niestety dopóki stara gwardia "leśnych dziadków" - jak zwykła starych prezesów określać prasa - nie odejdzie, to nie ma co liczyć na zmianę tej sytuacji. Młodzi i energiczni ludzie bowiem nie są dopuszczani do władzy. A tylko młodzi ludzie są w stanie wnieść świeżość do polskiego sportu i dźwignąć go dna. Ale póki co... musimy wysłuchiwać kolejnych historii i opowieści o tym, z kim stary pan prezes pił i gdzie się sponiewierał.

Opłaca się być sponsorem klubu sportowego. Takie działania marketingowe przynoszą spore profity, ale nie jest tajemnica, że zainwestować trzeba fortunę, by o wszystko się opłaciło. Polskie firmy nie są skore do ryzyka i długiego oczekiwania na zyski, mentalność właścicieli rodzimych firm mówi, że zarobić trzeba duzi i w szybkim czasie. A sam sport... z roku na rok umiera. Nie ma sponsorów, nie ma wyników. Polskie kluby sportowe chylą się ku upadkowi. Widać to wszędzie, w koszykówce, piłce ręcznej, piłce nożne i siatkówce. Za przykład może służyć chociażby kobieca drużyna siatkarska Piasta Szczecin. Jeszcze dwa miesiące temu szczecinianki walczyły o awans do Plus Ligi minimalnie ulegając w barażach Stali mieć. W tym sezonie szczeciński klub nie wystartuje nawet w rozgrywkach I ligi, bo nie ma ku temu odpowiednich funduszy. Z niewiadomych przyczyn nikt klubu sponsorować nie chciał. Siatkarki zerwały kontakty z powodu niewypłacalności i dziś stanową o sile innych drużyn.

Jeszcze nie tak dawno siatkówka była w Polsce na piedestale. Siatkarze mieli wiernych kibiców, sympatyków, którzy na areny sportowe chodzili tylko z myślą o gorącym i szczerym dopingu. Przy tym poziom rozgrywek siatkarskich w kraju stał na dosyć wysokim poziomie. Świetnie grały tez reprezentacje, panie nazywane "złotkami" dwukrotnie zdobyły czempionat Starego Kontynentu. Panowie natomiast przywieźli srebro z Mistrzostw Świata. Ostatnie dwa lata jednak pokazały, że i w siatkówce jest bałagan, Polski Związek Piłki Siatkowej pokazał wielokrotnie, że jest co najmniej niepoważny. Przedpełski i spółka mataczyli, aż pozbyli się Raula Lozano. Wraz z Argentyńczykiem od reprezentacji odeszło wielu kibiców. Nasza drużyna w tegorocznych rozgrywkach Ligi Światowej jest tylko tłem dla słabej Finlandii. Nie wydaje się też, by nasi kibice pojechali oglądać Mistrzostwa Europy, bo i nasi siatkarze nie będą tam walczyć o laury. Siatkówka traci kibiców, zyskują za to sympatyków piłkarze ręczni.

Nawigacja

Reklama