Polska rzeczywistość
Kibice wciąż się łudzą, ale prawda jest okrutna. Podczas przyszłorocznych Mistrzostw Świata w piłce nożnej w Republice Południowej Afryki Polaków nie będzie. Nasi piłkarze nie są bowiem w stanie awansować do światowego czempionatu. Dlaczego? Bo są zbyt słabi. Nie łudźmy się już dłużej. Piłkarsko jesteśmy krajem trzeciego świata, nasi zawodowi piłkarze potrafią niewiele więcej od amatorów z Luksemburga, Armenii, Estonii czy Malty. Teraz w takim stylu, jak nasi piłkarze z Irlandią Północną to nawet Wyspy Owcze nie przegrywają z Niemcami.To czy Obraniak w tej reprezentacji zagra, czy nie zagra nie ma większego znaczenia. I tak nie mamy jedenastki na miarę mundialu. I choć można wymieniać zagraniczne kluby, w których nasi piłkarze grają - najczęściej na treningach - ale niewielu z nich łapie się do wyjściowej jedenastki. A takie wypadki jak Wichniarek świata nie zbawią, tym bardziej, że "boski" Artur w reprezentacji nie zagra, bo nie lubi Leo. A nie lubi, bo Leo powiedział prawdę, czyli powiedział, że Wichniarek jest słabym piłkarzem i na pewno zbawicielem kadry nie będzie.
Oj jak my się cieszyliśmy, że nam przyznano prawo organizacji Mistrzostw Europy w 2012 roku, wespół z Ukrainą. Cieszyć nadal się wypada, bo to jednak wielka impreza i wciąż są jakieś szanse, że rzeczywiście część meczów zostanie rozegranych na polskich stadionach. Nie mniej i tak wszyscy zaczynamy już miewać wypieki na twarzach ze wstydu. Wszyscy wszak doskonale zdajemy sobie sprawę, ze będzie to największy organizacyjny blamaż w historii tej imprezy.Jesteśmy całkowicie nieprzygotowani. Brak hoteli, dróg, infrastruktury, brakuje też samych stadionów. Brakuje, ale nikt tego nie wybuduje, bo za co - jesteśmy biedni a Tusk ze swoją ekipą pomysłu na kryzys gospodarczy nie ma. Nie oszukujmy się nawet, gdyby nawet owego kryzysu nie było, to nawet i wtedy Tusk by nie widział, skąd wziąć fundusze na organizację Euro 2012. a samą nadzieją i pustymi obietnicami tego typu imprezy zrobić się nie da. Na Boga, piłka nożna to nie szachy i nie żużel.
Tegoroczne rozgrywki piłkarskiej Ekstraklasy nie będą miały zdecydowanego faworyta. Na pewno w walce o mistrzostwo jak zwykle będą się liczyły ekipy Wisły Kraków i Legii Warszawa. Zapewne włączy się ro bitwy o tytuł Lech Poznań i być może któraś ze śląskich drużyn, przecież są to finansowo silne teamy, które z założenia mają walczyć o najwyższe cele. Ale jak to będzie? Wisła już pokazała, jak grać... będzie, albo że się ich ograć da bez większych problemów. Ale i tak zapowiada się, że znów czeka nas sezon wielu niespodzianek. Bo oprócz siły i umiejętności piłkarzy wciąż mamy jeszcze dość istotny czynnik sędziowski i korupcyjny. I mogą sobie działacze mówić co chcą, ale i tak jedno wiemy lepiej. Korupcja wciąż trawi polski futbol i mecze wciąż są sprzedawane i kupowane. Nie zanosi się też, by to się zmieniło. Więc nasza piłkarska ruletka będzie się bawiła w najlepsze, a później... wyniki ze smakiem cudów.
Słynni piłkarze wczoraj i dziś. Nie trzeba być wytrawnym fanem piłki nożnej, aby kojarzyć nazwiska największych gwiazd tej dyscypliny. Okazuje się bowiem, że zdecydowana większość piłkarzy uznawanych w danym momencie za szczególnie utalentowanych, staje się jednocześnie ikonami popkultury. Za sprawą lukratywnych kontraktów reklamowych opiewających na wielomilionowe kwoty, zerkają na nas z ulicznych billboardów i telewizyjnych przerywników. Ich ogromna popularność związana jest również z tym, że paparazzi na całym świecie śledzą ich każdy krok, donoszą o ich codziennych zachowaniach, ujawniają skandale z ich udziałem czy też po prostu odpowiednio koloryzując neutralne informacje, nadają im ów skandaliczny charakter, niekoniecznie mający odzwierciedlenie w rzeczywistości. Znaczna część piłkarzy, w trosce o własny wizerunek również po zakończeniu kariery, staje się twarzami akcji charytatywnych, zakłada własne fundacje, jeżdżąc po całym świecie - w ten sposób, poza dobroczynnością, zapewniają sobie medialny byt, który przekłada się na ich finansowy status nawet wtedy, gdy już nie są aktywnymi zawodnikami.