Sport i dyscypliny sportowe To że Leo w niedalekim czasie przestanie pełnić funkcję trenera narodowej drużyny raczej jest wiadome. Bardziej interesującą kwestia jest to, kto go zastąpi na trenerskim stołku. Od wieli miesięcy polscy działacze, z prezesem Lato, Piechniczkiem Engelem i innymi, tak zwanymi w środowisku "leśnymi dziadkami" szukają dziury w całym, by pozbyć się legendarnego Holendra z Polski. A przeszkadza im dosłownie wszystko, łącznie z tym, czym zajmuje się Leo po godzinach swojej pracy. Wszyscy wiedzą o co chodzi... ktoś ma chrapkę na jego stołek. Media już jakiś czas donosiły, że posada trenerska marzy się Engelowi i że to właśnie on miałby zastąpić Holendra. Podobno najbardziej optuje za tym Antoni Piechniczek, który wielokrotnie w obecności Leo robił z siebie pośmiewisko. Co ciekawe, dosyć specyficzną grę prowadzi przy tym prezes PZPN, Grzegorz Lato. W mediach mówi, że jest za tym by Holender zachował swoje stanowisko i że dogaduje się z nim bez problemów. Za kuluarami jednak robi coś zupełnie innego... Najsmutniejsze jest to, że nikt w tym wszystkim nie myśli o tym, by pchnąć Polski futbol do przodu i dać radość tym najzwyklejszym, najwierniejszym... kibicom.

Polscy piłkarze uciekają z kraju, gdy tylko nadarzy się okazja. Czasami jednak można odnieść wrażenie, że jest to bardzie podróż za marzeniami niż za prawdziwym, światowym futbolem. Iluż to królów strzelców polskiej ekstraklasy, gwiazd polskich klubów upuszczało swoje rodzime drużyny, by grac w światowej sławy klubach... najczęściej jednak ich marzenia o piłkarskiej sławie i zaszczytach rozbijały się o szarą rzeczywistość. Tomasz Frankowski, Mirosław Trzeciak i wiele innych gwiazd polskiej ekstraklasy, zamiast grać siedzieli na ławce rezerwowych. I to jeszcze jeśli się na nią łapali - bo to wcale nie było takie pewne. Tego typu historie pokazują miejsce naszego piłkarstwa. Nasi najlepsi gracze są zbyt słabi, żeby reprezentować barwy najlepszych klubów Europy. Mało tego, te kluby tak naprawdę się nawet naszymi piłkarzami nie interesują. Nasi czołowi gracze nie łapią się nawet do podstawowej jedenastki w drużynach uważanych za średniaków, grających w I lidze angielskiej czy II hiszpańskiej lub niemieckiej. Teraz wszyscy cieszymy się talentu Roberta Lewandowskiego - gracza Lecha Poznań. Prawda jest jednak okrutna. Poznaniak jest dobry dzięki świetnej postawie zespołu i kolegi Stilica. Jeśli Lewandowski opuści poznański klub, to prawdopodobnie podzieli los innych polskich bohaterów, i pogrzeje sobie ławkę w jakimś przeciętnym klubiku na południu Anglii.

Żaden z kibiców i sympatyków piłkarskich nie może pogodzić się z faktem, że mimo dziesiątek aresztować i oskarżeń o korupcję, nic się nie zmieniło. Wystarczy wybrać się na jakikolwiek mecz piłkarski rozgrywany w Polsce. Czy to będzie ekstraklasa, czy rozgrywki na szczeblu okręgowym, to wciąż i na każdym kroku widać piłkarskie przekręty. Piłkarska centrala oficjalnie i zgodnie twierdzi, że problem i kryzys jest już zażegnany. Gówno prawda! Korupcja wciąż trawi polski futbol. Mówią o tym fotoreporterzy, redaktorzy lokalnych mediów. Okręgowe Związki Piłkarskie nie reagują na apele, nie reagują na sygnały od kibiców i działaczy o nieprawidłowościach. Nikomu nie chce się sprzątać bałaganu i wielce prawdopodobne, że wielu lokalnych działaczy ma w tym całym bałaganie swój udział. Bo jeśli dochodzi już do tego, że nawet w rozgrywkach klasy A piłkarze sprzedają mecz za beczkę piwa, to jest już kpina. Kpina nie tylko z działaczy, ale przede wszystkim z sympatyków i wiernych kibiców. Piłka nożna do tej pory była najbardziej masowym i popularnym sportem w Polsce. Jeśli jednak nie doczekamy się w najbliższym czasie zmian, to ta dyscyplina straci swój prym na rzecz siatkówki, piłki ręcznej lub innej dyscypliny. Nikt nie chce się babrać w a już na pewno nie kibice.


Tagi: kibic, klub, piłkarz

Podział strony

Nawigacja

Reklama